Książki są zwierciadłem mojej duszy...

Recenzje

"Intruz" - Stephenie Meyer

KOCHAM! < to na początek! Książka jest genialna! Bardzo mi się podoba, szczególnie, że na końcu płakałam jak głupia! No, ale nie dało się inaczej! To było takie wzruszające <3. No dobra, ale napisz coś więcej, a nie tylko chwalisz, no nie? xD

No więc tak: po książce spodziewałam się zupełnie czegoś innego, bo według mnie ( bez obrazy wszyscy Fani Zmierzchu ), autorka "Zmierzchu" nie mogła napisać dobrej książki (Nie bijcie, już zmieniłam zdanie i teraz mam zamiar czytać "Zmierzch", o ile mi się uda! (o* . *o). Myślałam raczej, że będzie taka mdła jak ekranizacja np. "Księżyc w nowiu", ale dobrze, że się myliłam. Zostałam fanką "Intruza".

A tak właściwie, to zauważyliście, że recenzję piszę dzisiaj, a nie dopiero w sobotę? Toż to cud! Ale taki wyjątek, dla Stephenie <3 :D

Podobała mi się oryginalna fabuła, bo o takich zdarzeniach jeszcze nie czytałam. Po za tym zwracałam jeszcze uwagę na to, na co zwracają uwagę osoby sprawdzające nasze wypracowania: nie znalazłam żadnych nieścisłości, powtórzeń, błędów druku czy jakichkolwiek innych... TO WIELKI +!

No, to idźmy dalej: treść całkiem dobra, wszystko dobrze ułożone i akcja w odpowiednim momencie się pojawia.

Książka napisana tak ciekawie, że traciłam poczucie czasu. Zaczynałam czytać o 19:00, a za 15 minut była już północ. Widzieliście takie rzeczy? I w tym momencie, to ja nie kłamię; kilka razy się już zatraciłam w tej lekturze. Czytałam długo, ponieważ książka jest dość gruba, ale chyba maskary nie ma, skoro przeczytałam w 2 tygodnie, a do tego olimpiady, zadania, lektury i, uwierzcie, wiele, wiele innych... ;)

Poruszyły mnie szczególnie te wątki:

- wątek Wagabundy/ Wandy i Iana <3

-wątek Melanie i Jareda...

-wątek Jamiego

-wątek który obejmował serdeczność wujka Jebediaha w stosunku do "pasożyta"

Wszystko było po prostu napisane w taki sposób, że jak by na to nie popatrzeć, to nie da się nie rozpłakać, przynajmniej według mnie. ;)

Przyznam bez bicia, że na początku lubiłam tylko Jareda, a potem go znienawidziłam, a na jego miejsce wszedł Ian... Był taki... taki... odważny, kochający, opiekuńczy... taki... ughh! Po prostu był taki cudowny!

Nie będę opisywać wszystkich postaci, ale wszystkie lubiłam w mniejszym lub większym stopniu, ale Ian'a lubiłam najbardziej, Jareda najmniej, a wuj Jeb i Jamie byli na środku, natomiast Wanda, jako główna bohaterka usytuowała się na miejscu 2. zaraz za Ian'em, a Melanie S. zaraz za Wagabundą. Więcej osób wymieniać nie będę, bo trochę mi się spieszy, trochę mi się chce spać ( a nawet bardzo! (;__;) ), a do tego jutro mam sprawdzian z geografii :/

Biorąc pod uwagę to, że nie czytałam książki ciągle i to, że książka jest długa, to przeczytałam ją w miarę szybko :D

Według mnie to książka, która jest zdecydowanie warta polecenia. Może i nie uczy niczego niezbędnego w życiu, ale pozwala oderwać się od codziennej rzeczywistości, które sprawie, że dzień nie jest taki monotonny, potrafi poprawić humor i po prostu... Jest dobra na wszystko, a szczególnie na długie, zimowe wieczory i na jesienną chlapę <3

______________________________________________________

Ludzie! Komentujcie! Ja Was o to proszę! To niemożliwe, żeby nikt nie odwiedzał mojego bloga, bo statystyki nie kłamią! Chociaż jeden komentarz, proszę. Mogłabym zrobić nawet jakiś konkurs, ale jakby było więcej komentarzy, ale to ez sensu, bo po konkursie znowu przestaniecie komentować. Nie wiem w czym problem - nie podobają Wam się recenzje, to komentujcie na nie, podobają się, komentujcie na tak, ale komentujcie! Proszę Was, uszczęśliwcie moje małe serduszko kilkoma komentarzykami ;)

Czytał ktoś może "Intruza"? Jak Wam się podobał? Odpowiedź w komentarzu, oczywiście, pozdrowionka, tymczasem ja idę robić zado z matmy i uczyć się do sprawdzianu z geografii :)