Książki są zwierciadłem mojej duszy...

Recenzje

"Stal" - Sylvia Avallone

Tej książki nie mogę porównać z żadną inną dotąd przeze mnie przeczytaną. Jest czymś, czego nie wyobrażałam sobie po przeczytaniu ani opisu, ani tytułu... Jestem w szoku! Nie tego się spodziewałam i muszę przyznać, że jestem nieco zawiedziona.

Oczekiwałam, że będzie to książka o ciężkim życiu dwóch nastolatek, które mają wiele zawodów miłosnych na swoim koncie, tak jak mówił o tym opis, a tu... Surprise! 13, która jest lesbijką i 14, która... ekhem... ze swoim chłopakiem, kilka lat starszym od niej. Byłam oszołomiona czytając to, ale musiałam, prawdziwy czytelnik dotrwa do końca każdej, nawet tej najgorszej książki... Jeszcze raz powtórzę, że jestem zawiedziona....

Może ta książka, to po prostu nie moja tematyka, czy może to język autorki? Nie wiem, choć język wydawał się być w porządku ( w opisach, bo dialogi, to prawie same wulgaryzmy, ale o tym nieco później... ). To raczej ta wszechobecna wulgarność pod każdym względem... Książka została ustawiona na złej półce w bibliotece, choć zarówno takie słownictwo jak i niektóre zachowania można spotkać na szkolnych korytarzach, placach zabaw i wielu innych miejscach, gdzie czas spędzają osoby od lat 10 wzwyż...

No dobrze, ale książka: jest naturalna, współczesna, bo, jak napisałam, sytuacje opisane w niej są coraz częściej spotykane  na co dzień. Jest  na jakiś swój odmienny sposób wzruszająca, np. nieszczęście Franceski po utracie Anny, ale mnie to nie rusza! Nie płakałam przy tym! Nie dlatego, że mnie książki nie wzruszają, bo ostatnio coraz częściej płaczę przy różnych opowieściach. Nie płakałam dlatego, że to homoseksualna 13-latka zakochała się w swojej przyjaciółce, a potem jak jedna drugiej nie zaakceptowała, to Fran zaczęła się sprzedawać w miejscu, gdzie chodził brat jej przyjaciółki, w której się zakochała. Nie, że nie jestem tolerancyjna, ale TO CHORE! W niektórych momentach było mi niedobrze...

Dobrze, że czasami nie miałam czasu czytać, bo całej na raz nie da się przeczytać.

Nie poruszyła mnie niespełniona homoseksualna miłość 13-latek, ale poruszyła mnie śmierć jednego z bohaterów, tego, którego lubiłam najbardziej. Nie spodziewałam się tego zaczynając czytać, ale autorka ujawniła co nieco na kilku stronach wstecz, wiec się domyśliłam i to mnie roztkliwiło.

Poruszyło mnie również to, z czym musiały się użerać w domu główne bohaterki. Obie cierpiały z powodu ojca. Franceskę ojciec bił, a ojca Anny nigdy nie było w domu, a do tego był przestępcą. Dlatego może bohaterki zachowywały się tak, a nie inaczej...

Autorka zbytnio skupiła się na tym wulgaryzmie, który wycieka zewsząd, jest to wręcz odpychające, a nie przyciągające.

Z książką męczyłam się dłuższy czas, a po niej szybko sięgnęłam po kolejną, żeby jak najsprawniej zapomnieć o tych przykrych wydarzeniach. Wybrałam odpowiednia książkę ("Intruz", którego recenzja już niebawem ;)) na pocieszenie... :D

A teraz koniec, bo się chyba za bardzo rozpisałam :D

______________________________________________________

To dal mojej koleżanki, która od dłuższego czasu narzekała, że nie widzi u mnie na blogu żadnych nowych recenzji, więc proszę :* Proszę! Komentujcie, bo wejść już trochę jest, a komentarzy nie widać... :(... Niedługo olimpiada z j. polskiego, wiec trzymajcie za mnie kciuki! :D Po olimpiadzie będę miała więcej czasu dla książek i dla Was :* całuski, mykam czytać Quo Vadis, Balladyn i Opium w rosole na olimpiadkę :D