Książki są zwierciadłem mojej duszy...

Recenzje

"Wodne strachy" - Brenda Bellingham

Zacznę od tego, że książka zaintrygowała mnie od samego początku, a to już Was powinno zachęcić do przeczytania, bo nie jestem zbyt "chwalącą" książki. To, że mam prawie same pochlebne recenzje na tym blogu nie oznacza, że wszystkie książki (nawet te nie najlepsze) lubię. Tak się jakoś składa, że trafiam na takie, które mi się podobają... :)

Książka nie jest z grupy tych znanych ani najnowszych. Wydanie z 2005 roku. Spodziewałam się czegoś innego. Raczej jakiegoś fantasy kryminału, jeśli wiecie o co mi chodzi ;). Jak we wszystkich książkach - występuje tu wątek miłosny, bez którego nie byłoby książki, oraz oczywiście przystojny chłopak i szesnastoletnia dziewczyna.

Po stwierdzeniu, które znajduje się wyżej i drugim, które znajduje się jeszcze wyżej sądzicie pewnie, że jestem niezdecydowana. Nie. Wiem, że książka bardzo mi się spodobała pod względem wszystkiego, poza szablonem. Gdyby nie to, że występuje tu "oczywiście przystojny chłopak i szesnastoletnia dziewczyna." WSZYSTKO byłoby OK. Ale nie można mieć wszystkiego...

Książka jest krótka, ale przy tym bardzo treściwa. Na zaledwie 132 stronach książki przeczytałam coś, czego nie spodziewałabym się po książkach, które mają nawet 300 stron. Poznałam ciekawą historię pełną przedziwnych i niewyobrażalnych zwrotów akcji, które autorka wybrała proporcjonalnie do danej chwili. Zrozumieliście? Piszę niezrozumiale... Chodzi o to, że jeżeli od jakiegoś czasu nie dzieje się nic interesującego, to za chwilę możemy spodziewać się "wielkiego wybuchu". Zauważyłam i cenię to sobie, bo czasem autor nie potrafi dokonać takich rzeczy, a to jest pomocne przy skupianiu na sobie uwagi czytelnika.

Da się zauważyć, że nie jest to debiut autorki. We wszystko zagmatwana jest wielka tajemnica, o której główna bohaterka dowiaduje się powoli. Nie pamięta nic z dzieciństwa; nie wie, jaka była jej matka; wmawiano jej, że jej matka utonęła, gdy byłą małą dziewczynką.

Żyła w kłamstwie, bo ojciec nie chciał jej wyjawić prawdy. Może to i lepiej...

Książka ma w sobie "to coś", bo potrafi wciągnąć nawet wtedy, kiedy nie dzieje się zbyt wiele. Ja nie potrafiłabym tak napisać.

Fabuła jest dość zawiła. W jednym momencie wiem to, a za chwilę dowiaduję się, że to nie tak i dedukcję i indukcję trzeba zaczynać od początku. Ale to jest potrzebne. Wtedy nie byłby to dobry kryminał. Wszystko musi być zakręcone, a grę wygrywa ten, który odgadł najszybciej. Ja bym przegrała. Nie byłam w stanie zrozumieć niektórych sytuacji, ale to może dlatego, że nie jestem wprawnym czytelnikiem kryminałów. Każda książka nas czegoś uczy. Ta uczy tego, jak rozwiązywać różne dziwne sytuacje biorąc pod uwagę każdą informację pod każdy kontekstem.

Historia bardzo ciekawa. Sięgnęłam po książkę z czystej przyjemności, a to że jest krótka poprawiło mi humor, bo nie miałam zbyt wiele czasu :D

O samych postaciach wiem bardzo niewiele. Autorka skupiła się bardziej na wydarzeniach i na miłości Chloe i Danny'ego. Nie znaczy to jednak (przynajmniej moim skromnym zdaniem), że książka jest napisana źle. To jest książka Brendy, więc zrobiła jak uważała. Napisała to, co według niej było ważniejsze i nie można jej za to winić, bo ona pisała tę książkę. Ujęłabym to tak: krytyk krytykuje kogoś za to, że ten ktoś nie napisał tego tak, jak on by napisał, gdyby potrafił... Dlatego nie krytykuję, bo sama napisałabym gorzej...

Książka porywa słownictwem tak łatwym i prostym w zrozumieniu, że aż pięknym, ale nie banalnym.

Jestem zadowolona z przeczytania tej książki, bo nawet nie wiedziałam "czym" ona jest, dopóki nie dostałam jej w swoje ręce. Poszczęściło mi się. ;). Mogę tylko myśleć, aby częściej mi się tak szczęściło i Wam też, oczywiście :D

 

__________________________________________________________

Przepraszam za wszystkie ewentualne niedociągnięcia, ale recenzja pisana na szybko i późno, a wiadomo czym to się czasami kończy :D Piszcie komentarze :) Widzę, że dużo osób odwiedza stronę, ale nikt nie komentuje :( Będę się starała jak najczęściej dodawać recenzje, ale przy takim nawale pracy raczej niekoniecznie mi się to uda, ale trzymajcie kciuki ;) Jak Wam się podobają moje recenzje? Zniosę krytykę i z otwartym sercem przyjmę pochlebne komentarze ;) Dzięki! :D